//////

Kiki.Królowa Montparnasse’u

Każda kobieta ma inne ciało, inaczej je widzi. Nie zawsze jest z niego zadowolona. Jednak każda pani może dobrać sobie sukienkę do swojego typu urody i kształtu figury. Wiele kobiet wybierając sukienki na wesele długie marzy o tym, aby sukienka miała kształt princessy. Jest to jeden z najbardziej popularnych modeli sukienki. Nie dla każdego jednak ten krój jest idealny. Można jednak tak dobrać dodatki do takiej sukienki, aby wyglądać w niej dobrze. Jak dokładnie prezentuje się taka suknia? Przede wszystkim jest dopasowana na górze (może być wykonana z koronki lub innego, mniej ozdobnego materiału), a na dole jest bardzo obszerna. Kilka lat temu sukienki o kroju princessy były szyte jedynie na kole, dzięki temu były bardzo dopasowane, a ich kształt się nie zmieniał. Obecnie nie stosuje się tego zabiegu, jednak poprzez użycie dużej ilości materiału lub po jego odpowiednim ułożeniu sukienka tak samo wygląda i się prezentuje. Do tego typu sukienek należy wkładać wysokie buty na obcasie, w których każda kobieta prezentuje się dobrze.

W styczniu także Tristan Tzara zamieszkał w hotelu des Ecoles, w pokoju obok. Kiki jest już bardzo przywiązana do tej nowej przyjaźni, która pozwala jej zapomnieć o samotności, kiedy Man wychodzi, by fotografować pokazy mody we wnętrzach rezydencji Poireta. Wystawa w Librairie Six przyciągnęła wprawdzie wielu ciekawskich, ale mimo sukcesu nie udało się niczego sprzedać. Całe szczęście, że Poiret, znany dyktator mody, zaproponował Manowi posadę fotografa. Dzięki temu może za­rabiać na życie i rozwijać artystyczne pasje. Man dostrzega w zachowaniu Kiki przejawy zazdrości, gdy pokazuje jej pierwszą serię zdjęć z pokazu mody. 

Widać na nich pełne blasku, przeobrażo­ne słońcem twarze i profile nieziemskich niemal piękności, sprawiających wra­żenie zagubionych w eterycznych rozmyślaniach. Kiki postrzega je jako groźne rywalki. Czy Man nie idzie do Poireta ze zbyt lekkim sercem? Tzara rozumie wszystko. On, który widzi nadzwyczaj przenikliwie, potrafi dostrzec nawet naj­drobniejsze niuanse, jak choćby to, że „obrazy Mana są mieszaniną bazylii, kwiatu muszkatołowego, szczypty pieprzu i korzenia pietruszki, twardego jak jego charakter’’. Tzara wybucha co chwila śmiechem, który jest jak wyzwanie. Można by pomyśleć, że oto za sprawą czarodziejskiej różdżki jakiś magik w błazeńskim stroju, z monoklem na oku wyskoczył nagle ze swej zaczarowanej skrzynki, by stawić czoło nudzie i szarości dnia codziennego.

Wystarczy tylko zobaczyć, jaką robi minę, kiedy Kiki wysuwa usta, chcąc go pocałować. Zresztą ona po­zwala sobie na to jedynie wobec najbliższych przyjaciół! Tzara ma chyba do niej słabość. „A może on mnie podrywa?” – myśli. „Zupełnie straciłam gło­wę! Kocham tylko Mana! To jedyny mężczyzna, za którym szaleję” – powta­rza sobie. Czasami zwierza się innym przyjaciołom, jak choćby Philippe’owi Soupault czy Jacques’owi Rigaut. Ten cichy i spokojny Man jest chyba egocentrykiem- . Wszyscy go cenią, ale trzeba poznać go bliżej, by zauwazyc, ile odwagi i nie­śmiałości zarazem kryje się pod tą maską, którą łatwo można wziąć za pogar­dę lub obojętność.

Któregoś wieczoru Man zapraszają do robiącego wówczas furorę, nowego kabaretu Wół na Dachu- Niemal do ostatniej chwili Kiki próbuje się wymigać, tłumacząc się, że jest zbyt zimno, a ona me ma co na siebie włożyć, poza tym ludzie ją denerwują i w ogóle czuje się fatalnie. Po co właściwie ma się poka­zywać w tak eleganckim lokalu, oddalonym od bliskich jej miejsc? Czułaby się nieswojo i obco jak na wygnaniu. Zeby ją zachęcić, Man mówi jej, ze przyjdą tam też Tzara i Cocteau ze swoim towarzystwem, którzy skutecznie obronią ją przed „okropnościami” wielkiego świata.

 

Daje jej nawet pieniądze, by zrobiła się na bóstwo i Kiki sprawia sobie ko­lorową kreację. Man, który posługuje się wówczas w obrazach wyłącznie bielą, czernią i szarością, jest załamany jej upodobaniem do jaskrawych barw .Masz gust jak Murzynka – szepcze ironicznie. Ona nie zwraca jednak uwagi na jego uszczypliwość, wiedząc doskonale, ze uwielbia on „czarną rasę”. Poza tym na ulicy Boissy-d’Anglas pojawi się z pew­nością cały tłum rozmaitych ekscentryków, a ona i tak jest piękna, nawet jes jej strój przypomma kostium komediowej postaci. Czyz me może sobie pozwo­lić na bycie sobą?