//////

Miesięczne archiwum: Luty 2017

W styczniu także Tristan Tzara zamieszkał w hotelu des Ecoles, w pokoju obok. Kiki jest już bardzo przywiązana do tej nowej przyjaźni, która pozwala jej zapomnieć o samotności, kiedy Man wychodzi, by fotografować pokazy mody we wnętrzach rezydencji Poireta. Wystawa w Librairie Six przyciągnęła wprawdzie wielu ciekawskich, ale mimo sukcesu nie udało się niczego sprzedać. Całe szczęście, że Poiret, znany dyktator mody, zaproponował Manowi posadę fotografa. Dzięki temu może za­rabiać na życie i rozwijać artystyczne pasje. Man dostrzega w zachowaniu Kiki przejawy zazdrości, gdy pokazuje jej pierwszą serię zdjęć z pokazu mody. 

Widać na nich pełne blasku, przeobrażo­ne słońcem twarze i profile nieziemskich niemal piękności, sprawiających wra­żenie zagubionych w eterycznych rozmyślaniach. Kiki postrzega je jako groźne rywalki. Czy Man nie idzie do Poireta ze zbyt lekkim sercem? Tzara rozumie wszystko. On, który widzi nadzwyczaj przenikliwie, potrafi dostrzec nawet naj­drobniejsze niuanse, jak choćby to, że „obrazy Mana są mieszaniną bazylii, kwiatu muszkatołowego, szczypty pieprzu i korzenia pietruszki, twardego jak jego charakter’’. Tzara wybucha co chwila śmiechem, który jest jak wyzwanie. Można by pomyśleć, że oto za sprawą czarodziejskiej różdżki jakiś magik w błazeńskim stroju, z monoklem na oku wyskoczył nagle ze swej zaczarowanej skrzynki, by stawić czoło nudzie i szarości dnia codziennego.

Wystarczy tylko zobaczyć, jaką robi minę, kiedy Kiki wysuwa usta, chcąc go pocałować. Zresztą ona po­zwala sobie na to jedynie wobec najbliższych przyjaciół! Tzara ma chyba do niej słabość. „A może on mnie podrywa?” – myśli. „Zupełnie straciłam gło­wę! Kocham tylko Mana! To jedyny mężczyzna, za którym szaleję” – powta­rza sobie. Czasami zwierza się innym przyjaciołom, jak choćby Philippe’owi Soupault czy Jacques’owi Rigaut. Ten cichy i spokojny Man jest chyba egocentrykiem- . Wszyscy go cenią, ale trzeba poznać go bliżej, by zauwazyc, ile odwagi i nie­śmiałości zarazem kryje się pod tą maską, którą łatwo można wziąć za pogar­dę lub obojętność.