//////

Miesięczne archiwum: Listopad 2016

Widać na nich pełne blasku, przeobrażo­ne słońcem twarze i profile nieziemskich niemal piękności, sprawiających wra­żenie zagubionych w eterycznych rozmyślaniach. Kiki postrzega je jako groźne rywalki. Czy Man nie idzie do Poireta ze zbyt lekkim sercem? Tzara rozumie wszystko. On, który widzi nadzwyczaj przenikliwie, potrafi dostrzec nawet naj­drobniejsze niuanse, jak choćby to, że „obrazy Mana są mieszaniną bazylii, kwiatu muszkatołowego, szczypty pieprzu i korzenia pietruszki, twardego jak jego charakter’’. Tzara wybucha co chwila śmiechem, który jest jak wyzwanie. Można by pomyśleć, że oto za sprawą czarodziejskiej różdżki jakiś magik w błazeńskim stroju, z monoklem na oku wyskoczył nagle ze swej zaczarowanej skrzynki, by stawić czoło nudzie i szarości dnia codziennego.

Wystarczy tylko zobaczyć, jaką robi minę, kiedy Kiki wysuwa usta, chcąc go pocałować. Zresztą ona po­zwala sobie na to jedynie wobec najbliższych przyjaciół! Tzara ma chyba do niej słabość. „A może on mnie podrywa?” – myśli. „Zupełnie straciłam gło­wę! Kocham tylko Mana! To jedyny mężczyzna, za którym szaleję” – powta­rza sobie. Czasami zwierza się innym przyjaciołom, jak choćby Philippe’owi Soupault czy Jacques’owi Rigaut. Ten cichy i spokojny Man jest chyba egocentrykiem- . Wszyscy go cenią, ale trzeba poznać go bliżej, by zauwazyc, ile odwagi i nie­śmiałości zarazem kryje się pod tą maską, którą łatwo można wziąć za pogar­dę lub obojętność.

Któregoś wieczoru Man zapraszają do robiącego wówczas furorę, nowego kabaretu Wół na Dachu- Niemal do ostatniej chwili Kiki próbuje się wymigać, tłumacząc się, że jest zbyt zimno, a ona me ma co na siebie włożyć, poza tym ludzie ją denerwują i w ogóle czuje się fatalnie. Po co właściwie ma się poka­zywać w tak eleganckim lokalu, oddalonym od bliskich jej miejsc? Czułaby się nieswojo i obco jak na wygnaniu. Zeby ją zachęcić, Man mówi jej, ze przyjdą tam też Tzara i Cocteau ze swoim towarzystwem, którzy skutecznie obronią ją przed „okropnościami” wielkiego świata.