//////

Miesięczne archiwum: Wrzesień 2016

Kiki odkłada ołówek, czyta swój list, pochylając lekko głowę. Czy to dość przekonujące? Zaczyna się zastanawiać: a może nie będzie wcale wzruszony jej samotnością i przygnębieniem? Wierzy jednak, że kaze jej wracać. Ożywia się więc nagle i, popijając łyk wina, zabiera się do pisania listu do „Drogiego, kochanego Tzary”. To jedyny oprócz Mana mężczyzna, o którym myśli. Jej zaletą, a może wa­dą, jest wierność. Może być z niej zadowolony. Cóż jednak mu napisze? Że pła­cze ze zmartwienia? „Akurat teraz – dodaje – nie maluję rzęs tuszem, mogę więc płakać bez chusteczki. Gdybym miała przynajmniej dwadzieścia pięć franków, wsiadłabym od razu do pociągu, bo tu ciągle pada, a drzewa są nagie.

Nie ma kwiatów, tylko bardzo brzydkie kobiety. Tymczasem ty i Man popijacie sobie właśnie o tej porze dobrą kawę.To niesprawiedliwe! Co ja takiego zrobiłam, że muszę tak cierpieć? Chodzę i mc me widzę, jak jakaś lunatyczka. Marznę. Mam wrażenie, ze zamiast wy­zdrowieć, rozchoruję się na dobre. Tutaj nie ma nawet mięsa. Ciągle zupa, ja­rzyny, ser – to wszystko, co się tu jada. Powiedz mojemu Manowi, żeby napisał do mnie długi list i kazał mi wracać. I ty też pisz do mnie, by zająć czymś mo­ją biedną głowę”.Skończone. Czy wystarczająco smutne? Nie jest zbyt przekonana, dlatego pod podpisem „biedna Kiki” dodaje jeszcze: „która płacze”. Lecz nagle ogarnia­ją ją wątpliwości.

Jeśli list będzie zbyt płaczliwy, to pewnie wyda mu się nudny. Dopisuje więc szybko postscriptum. Musi zaznaczyć, że gdyby mogła, napisa­łaby o czymś zabawnym. Bo czego właściwie oczekuje od życia? Wystarczy jej pocałunek Mana, uśmiech Tzary i mały szturchaniec od któregoś z przyjaciół, choćby Rigauta. Wystarczy, że wygra zakład z Philippe’em. Wystarczy jej tyl­ko… Ale tak bardzo brakuje jej Mana, że bez przerwy powtarza to samo swe­mu drogiemu Tzarze. Prosi go, żeby opiekował się jej ukochanym, życzy mu szczęścia i pozdrawia za jego pośrednictwem wszystkich przyjaciół. Czy Man nie chciał otwierać listów Kiki? Chciał się ich pozbyć? A może w ogóle nie dotarły do adresata?