//////

Miesięczne archiwum: Lipiec 2016

W gruncie rzeczy nigdy na­prawdę nie opuściła surowego świata, w którym żyje jej rodzina. W szkole Heberta, do której uczęszcza, nawet najmniejsze odstępstwo od obowiązują­cych norm obyczajowych jest ostro potępiane. Dyrektor szkoły, słynny nauczy­ciel gimnastyki Georges Hebert, nie toleruje ani wysokich obcasów, jako „szko­dliwych dla nóg i kręgosłupa”, ani najskromniejszego choćby makijażu. There­se, wzorując się na Kiki, używa szminki, ale maluje usta nader dyskretnie i za­wsze starannie się wyciera przed pójściem na zajęcia. W przeciwnym razie musiałaby zapłacić karę, a nawet mogłaby dostać naganę. Jej szkoła to istny za­kon dla gimnastyczek.

Nawet dzie­ci bankiera Morgana, słynnego nowojorskiego finansisty, które chodzą do szko­ły Heberta na lekcje gimnastyki, pozdrawiają ją najczęściej w sposób aż nadto bezpośredni, mówiąc – „Dzień dobry, panienko Football!”. Ale to jeszcze nic. Uliczne przekupki, które widzą, jak idzie w butach na płaskich obcasach i w spodniach, rzucają w jej stronę złośliwe uwagi, cedząc przez zęby cukier­kowym tonem – „Jak się masz, chłoptasiu?”. Ja też nie cierpię tych twoich cholernych trepów – mówi Kiki, wskazując na jej buty.Wiesz przecież, że nie umiem chodzić na wysokich obcasach – odpowia­da nadąsana przyjaciółka. – Ilekroć je założę, muszę od razu brać taksówkę tyl­ko po to, by dojechać z Campagne-Premiere do Le Dóme!