//////

Miesięczne archiwum: Styczeń 2016

W każdym razie na Montparnassie Desnos uchodzi za kochanka Therese, choć według niektórych jest półimpotentem. Ten młody poeta jest ciekawą osobowością. Pasjonuje się poezją „wyzwolo­nych słów”, oddaje się eksperymentom ze snem hipnotycznym razem z Breto­nem, Aragonem, Eluardem, Crevelem, Soupaultem i przyjaciółmi z redakcji „Litterature”. W kawiarni, w pełnym świetle zamyka oczy i, mimo zgiełku, mó­wi jakby przez sen. Wystarczy pobudzić uśpionego poetę, aby od razu w jego głosie fanatyka i kaznodziei, w tonie magii, przepowiedni i buntu zaczęła roz­brzmiewać nuta proroctwa. W ten właśnie sposób w 1922 roku Desnos wymy­śla sto pięćdziesiąt gier słownych.

Cyklowi temu nadaje tytuł Rrose Selavy, po­nieważ uważa owoc swojej twórczości za enigmatyczne odbicie Marcela Du­champa, który ponoć za pomocą telepatii podyktował mu wszystko zza Atlan­tyku. Niektóre z jego aforyzmów są bardzo trafnymi spostrzeżeniami, jak choć­by to, że „Kłamcy i frazesowicze tracą grunt pod nogami, kiedy patrzy na nich Man Ray…”.Któregoś dnia Desnos, ujrzawszy Therese po drugiej stronie bulwaru, za­czął krzyczeć, przykładając ręce do ust jak megafon:-Therese…! Trese.J Treztreize! -iodtąd wszyscy zaczęli nazywać ją Tre­ize, czyli „trzynastka”.Wszędzie was szukani! Gdzie byłyście? – pytał zadyszany.

 

Spojrzenie jego zamglonych i podkrążonych oczu jest jak pozbawiony ste­ru żaglowiec, zagubiony na wodach oceanu. Therese zastanawia się, co mu po­wiedzieć, bo przecież przez całe popołudnie ona i Kiki chowały się gdzie mogły, by się tylko na niego nie natknąć. W gruncie rzeczy to fajny facet i cudowny przyjaciel. Treize kocha go jak brata, ale nic poza tym. W pewnej chwili Desnos usiłuje ją pocałować. Ona jednak nie znosi tego. Mówi, że ma wtedy wrażenie, jakby ślimak pełzał po jej ciele. Udaje się jej cofnąć i schować za Kiki, która in­terweniuje, zwracając się do niego tonem opiekunki: Robert, zostawże ją w spokoju!Desnos mruczy coś pod nosem, a na jego twarzy pojawia się dziwaczny, skrzywiony uśmiech zdradzający zmieszanie.

  • Co to za fajtłapa! – mówi Therese do Kiki. – On nie gładzi mnie po wło­sach, ale wyrywa mi je garściami! A kiedy chce podać mi filiżankę kawy, to roz­lewa wszystko na moje ubranie. To grubianin mimo woli!Desnos wdaje się często w bójki, które zazwyczaj kończą się dla niego fatal­nie. Jednego razu przyszedł do Le Dóme cały posiniaczony i starał się zakryć ręką prawe oko. Stojąc przy barze, Kiki dostrzegła nagle kawałek mięsa wysta­jący spod jego dłoni. Przerażona zaczęła krzyczeć – „To okropne, okropne!”. Tymczasem Desnos trzymał w ręku porcję cielęciny, którą przykładał do podbi­tego oka jako kompres.Wzruszona jego porażkami, Treize postanawia nauczyć go, jak należy się bić. On bowiem nawet tego nie potrafi. Kiedy jest wściekły, naciera na przeciw­ników „bykiem”.