//////

Miesięczne archiwum: Grudzień 2015

Mimo jego wad obie czują się z Desnosem zupełnie nieźle. Pozwala im przynajmniej oderwać się od towarzystwa przyjaciół Mana. Czasami Kiki jest znudzona ich ciągłymi dyskusjami. Lecz w odróżnieniu od innych żon i kocha­nek, które nie chcą dać niczego po sobie poznać i udają zainteresowanie, Kiki nie kryje irytacji, kiedy rozmowa zaczyna schodzić na zbyt abstrakcyjne dla niej tematy. Któregoś razu ktoś był nawet na tyle bezczelny, że zapytał Mana, czy ona jest rzeczywiście inteligentna!Jestem inteligentny za nas dwoje – odpowiedział wówczas oschle. Dlaczego do diabla oni wszyscy są tak śmiertelnie poważni?! Przypomina­ją urzędasów, którym powierzono przeprowadzenie rewolucji w sztuce” – my­śli często Kiki.

Nieco później Kiki i Treize pałaszują wspaniałe, pachnące śniadanie, jakżesmaczniejsze od tego, które zwykły jadać w La Rotonde.Babcia Kiki jest pobożną kobietą, ale nie dewotką. Zachwyca się makijażem wnuczki. Witając się z nią, powiedziała:Jakaś ty ładna, moja Alice! I jak ładnie pachniesz.Kiki często układa jej fantazyjnie włosy i oczyszcza pomarszczoną twarz wodą kolońską, co wyraźnie sprawia staruszce przyjemność.Któregoś dnia Kiki zrobiła jej zdjęcie. Później, kiedy Man wywołał film, na zdjęciu ukazała się postać w starym stylu. Babcia siedzi prze d domem, na ko­lanach trzyma pudełko z przyborami do szycia. Jej twarz o długim nosie, z ma­łymi, okrągłymi okularami, rozjaśnia łagodny uśmiech. To prawdziwa Babcia!Kiki i Treize wracają do niej zawsze, kiedy czują się zmęczone burzliwym życiem Montparnasse’u.

Oczywiście publiczność nie dowiedziała się, że film powstał rankiem w tym samym dniu, w którym odbywała się owa pamiętna impreza. Po prostu Man posklejał rayogramy-taśmy filmowe wywołane poprzedniego dnia oraz kilka ujęć zrobionych automatyczną kamerą. I tak widzowie ujrzeli najpierw obrazy przypominające zamieć śnieżną, później pole porośnięte margerytkami i ogromne białe igły czy też szpilki na czarnym tle, które przemieszczały się jak w epileptycznym tańcu. Po ujęciu, w którym pluskwa usiłuje wydostać się po­za kadr, film nagle się urwał i trzeba było przerwać projekcję, żeby skleić ta­śmę. W następnej sekwencji pojawiły się nagie piersi Kiki, oświetlone smuga­mi światła, poruszające się lekko na tle pasiastej zasłony.

Znawcy przyjęli lę scenę brawami. Po kilku sekundach jednak film znowu się urwał. Stało się to pretekstem kłótni między zwolennikami i przeciwnikami dadaistów. Powstał nieopisany harmider. Padały przekleństwa i ciosy. W końcu jako strona nieza- angażowana w tę całą komedię na scenę wkroczyła policja – deus ex machina wszystkich dadaistycznych wieczorów.Po tym wydarzeniu drogi Tzary i Bretona rozchodzą się. Man natomiast zy­skuje uznanie w nowej roli- Wszyscy są przekonani, że zajął się na serio robie­niem filmów. Gdyby wiedzieli, że Powrót do przytomności kończył się w mo­mencie, kiedy akurat urwała się taśma…Uważam, że to frajer, ten Tristan Tzara! – mówi Treize do Kiki, popra­wiając grzywkę, aby ukryć swoje zbyt wysokie czoło.Oni wszyscy są siebie warci! – odpowiada Kiki. 

Większość czasu spędza­ją na kłótniach, a jednocześnie chcą być razem przeciwko „reakcji”. Całe szczęście, że Man nie staje po niczyjej stronie. Kończ pić kawę, Treize! Mam już dość tego ich cyrku i chce mi się spać. Jakże ona się nazywa? Caronia, Carmama, Lancastria? Man ma już na końcu języka nazwę starego parowca należącego do Cunard Line, melancho­lijnego, pływającego zabytku, na którego pokładzie Kiki wyruszyła za ocean. W dniu wyjazdu w Hawrze, skąd odpływał statek, było zimno. Man odpro­wadził ją do samego portu i zrobił jej jeszcze zdjęcie przed pomostem dla pasa­żerów. W pamięci pozostały mu: jej biały kapelusz z podwiniętym rondem, ma­ła ręka w rękawiczce i biała chusteczka, którą machała na pożegnanie. Później zawyła syrena statku…