//////

Miesięczne archiwum: Grudzień 2015

Oczywiście publiczność nie dowiedziała się, że film powstał rankiem w tym samym dniu, w którym odbywała się owa pamiętna impreza. Po prostu Man posklejał rayogramy-taśmy filmowe wywołane poprzedniego dnia oraz kilka ujęć zrobionych automatyczną kamerą. I tak widzowie ujrzeli najpierw obrazy przypominające zamieć śnieżną, później pole porośnięte margerytkami i ogromne białe igły czy też szpilki na czarnym tle, które przemieszczały się jak w epileptycznym tańcu. Po ujęciu, w którym pluskwa usiłuje wydostać się po­za kadr, film nagle się urwał i trzeba było przerwać projekcję, żeby skleić ta­śmę. W następnej sekwencji pojawiły się nagie piersi Kiki, oświetlone smuga­mi światła, poruszające się lekko na tle pasiastej zasłony.

Znawcy przyjęli lę scenę brawami. Po kilku sekundach jednak film znowu się urwał. Stało się to pretekstem kłótni między zwolennikami i przeciwnikami dadaistów. Powstał nieopisany harmider. Padały przekleństwa i ciosy. W końcu jako strona nieza- angażowana w tę całą komedię na scenę wkroczyła policja – deus ex machina wszystkich dadaistycznych wieczorów.Po tym wydarzeniu drogi Tzary i Bretona rozchodzą się. Man natomiast zy­skuje uznanie w nowej roli- Wszyscy są przekonani, że zajął się na serio robie­niem filmów. Gdyby wiedzieli, że Powrót do przytomności kończył się w mo­mencie, kiedy akurat urwała się taśma…Uważam, że to frajer, ten Tristan Tzara! – mówi Treize do Kiki, popra­wiając grzywkę, aby ukryć swoje zbyt wysokie czoło.Oni wszyscy są siebie warci! – odpowiada Kiki. 

Większość czasu spędza­ją na kłótniach, a jednocześnie chcą być razem przeciwko „reakcji”. Całe szczęście, że Man nie staje po niczyjej stronie. Kończ pić kawę, Treize! Mam już dość tego ich cyrku i chce mi się spać. Jakże ona się nazywa? Caronia, Carmama, Lancastria? Man ma już na końcu języka nazwę starego parowca należącego do Cunard Line, melancho­lijnego, pływającego zabytku, na którego pokładzie Kiki wyruszyła za ocean. W dniu wyjazdu w Hawrze, skąd odpływał statek, było zimno. Man odpro­wadził ją do samego portu i zrobił jej jeszcze zdjęcie przed pomostem dla pasa­żerów. W pamięci pozostały mu: jej biały kapelusz z podwiniętym rondem, ma­ła ręka w rękawiczce i biała chusteczka, którą machała na pożegnanie. Później zawyła syrena statku…

Archiwa