//////

Miesięczne archiwum: Sierpień 2015

I oto Kiki, księżniczka modelek i kabareto­wa szansonistka, może już iść na kolejna zabawę.Jeszcze trochę dżinu? — pyta ją chiński barman. — Zaprasza cię siedzący tam grubas.Ona nie odwraca się nawet. Trzyma rękę na udzie, gładzi czerwoną, je­dwabną pończochę. Chętnie skorzysta z zaproszenia, ale najpierw strzeli sobie szklaneczkę czerwonego wina. Te ciągłe rozmowy wywołują pragnienie, a poza tym potrzebuje lekkiego rauszu, by dokończyć występ.Siada na rogu stolika, pozwalając wszystkim podziwiać swoje nogi, i zaczy­na śpiewać bardziej niż zwykle szyderczym tonem, zadzierając lekko głowę: Tous les gars de chez nous lis puent la charogne Mais mon petit Jesus U sent l’eau de Cologne Gnac! Gnacl Gnac..

Podekscytowana publiczność nagradzają brawami. Man Ray, prowokacyj­ny dadaista, który zachował resztki amerykańskiego purytanizmu, jest wyraź­nie zażenowany niektórymi słowami piosenki. Przecież Prevert i Desnos napi­sali dla niej bardzo piękne utwory, ale ona, zbyt skromna, żeby je przyjąć, od­powiedziała im – „To za mądre i za poważne dla mnie!”. Zresztą wcale się nie kryje, że nie ma wielkich ambicji. Śpiewa równie naturalnie i swobodnie, jak oddycha czy się śmieje, a dla niej oddychanie i śmiech to właśnie życie. Publiczność Jockeya nie wie, że Kiki i inne dziewczyny nie otrzymują za występy żadnego wynagrodzenia. Dlatego Therese chodzi między stolikami i zbiera pieniądze, trzymając w ręku melonik pożyczony od jednego z gości.