//////

Miesięczne archiwum: Czerwiec 2015

Do Kiki i Treize przysiada się często Andre Citroen, słynny konstruktor o „samochodowych oczach”, jak się tu mówi. Niektórzy uważają go za sybary- tę uwielbiającego orgie i zabawy, utrzymującego swe liczne kochanki dzięki ko­losalnej fortunie opiewającej na sześćset milionów franków. Jest człowiekiem małomównym, ale chętnie stawia wszystkim niesamowite koktajle ze śmietan­ką. Należą do najdroższych trunków, za to działają o wiele dłużej od innych, bo sączy się je powoli.W Jockeyu dużo się pije. Na ogół wszyscy są wesolutcy. Niekiedy atmosfe­ra staje się dość burzliwa, niemal jak w westernowym saloonie. W takich sytu­acjach Kiki nie ma najmniejszej ochoty śpiewać. 

  • Zwraca się do pianisty, robiąc poważną minę: Zaczynamy! Na si be mollI tak nie wie, co właściwie znaczy si be mol, ale chce wywrzeć na publicz­ności odpowiednie wrażenie.Dziewczęta z Camaret mówią, że są dziewicami…”. Ona, tak zmysłowa w każdym calu, ze swą wesołością i otwartością wydaje się istotą nieobciążoną grzechem pierworodnym, niewinną i czystą nawet wtedy, kiedy śpiewa sprośne piosenki, wymachując w górę nogą ponad stolikami.Zawsze ma trudności z rozpoczęciem występu i dopiero po kilku szklanecz­kach czegoś mocniejszego zdobywa się na odwagę, żeby śpiewać. Dziwi ją, że są kobiety potrafiące rozpocząć występ ot tak, od razu, niemal machinalnie, jakby robiły siusiu…