//////

Miesięczne archiwum: Marzec 2015

Dziwna to była bójka: poszamotah się trochę, po czym przywarli do siebie tak mocno, iz żaden nie mógł wykonać ciosu. Ostatecznie runęli na podłogę i wyglądali jak kochankowie w miłosnym uścisku.Wykończ go, wykończ! – krzyczała Kiki.Ale po chwili rozdzielono ich, a kelnerzy wyprowadzili Gronowskiego na dwór, by zaczerpnął świeżego powietrza.Zaczekaj tu na mnie! – powiedział Man do Kiki. – Pójdę do toalety oczy­ścić ubranie.W głębi sali wisiała tabliczka wyraźnie wskazująca miejsce, gdzie zamierzał się udać. To właśnie tam zwykle kierowano uczestników bójek, które od czasu do czasu toczyli ze sobą niektórzy bywalcy Jockeya. Man przeszedł przez całą salę i pchnął drzwi owego przybytku. 

Przed nim otworzyła się ciemna czeluść. Stracił nagle grunt pod nogami i zjechał po lepkich schodach na samo dno tej mrocznej i cuchnącej przepaści, oświetlonej zaledwie nikłym płomieniem świeczki. .Man wrócił pośpiesznie na górę, ale Kiki już nie było. Siedząca przy wyjściu kasjerka, o wyglądzie wychowawczyni z internatu dla grzecznych panienek, wskazała mu obojętnym gestem, ze Kiki już wyszła. Znalazł ją na chodniku przed kabaretem, gdzie przed tłumem gapiów dawała wyraz oburzeniu tym, co ją spotkało. Tymczasem kowboj odpoczywał w półleżącej pozie na pobliskiej ławce. Głowę miał całą zakrwawioną od ciosów, jakie Kiki zadała mu aparatem fotograficznym podarowanym jej kiedyś przez Mana.