//////

Miesięczne archiwum: Luty 2015

Robi to prawie jawnie na zapleczu lokalu. Wszyscy go tu znają. Gdy tylko zaczyna swe „urzę­dowanie”, narkomani podchodzą do baru i wręczają barmanowi, pod pozorem uścisku dłoni, starannie złożoną karteczkę i dwa banknoty – to ich „recepta”. Król kokainy, ubrany jak spod igły: w smokingu, krwistoczerwonym krawacie, ma zawsze w kieszeniach kamizelki browninga i brzytwę. Ale nie tylko z jego powodu Kiki i Therese umykają chyłkiem z Jockeya. Uciekają też przed Liii, swą przyjaciółką o czarnych, ściętych na Egipcjankę włosach. Nazywają ją „Kopciuszkiem”, bo chodzi spać z kurami już o dziesią­tej wieczorem, nie patrząc nawet na zegarek, ot tak machinalnie.

Jest to wprawdzie tylko atrapa, której używał do dadaistycznych fotografii, nikt jednak poza nim o tym nie wie. Odtąd stara się za wszelką cenę zachowywać zimną krew i nie dać się sprowokować. To jego zaleta. Tymczasem przy rozdrożu Va- vin wszyscy już zdążyli zauważyć limuzynę Hispano-Suiza, która co wieczór oczekuje na Kiki przed Jockeyem. Auto należy do ministra pełnomocnego Mek­syku, człowieka ogromnie zamożnego, zakochanego po uszy w Kiki, po którą przysyła szofera, by wyczekiwał na nią przed kabaretem. Ona zaś, chcąc uprze­dzić ewentualne plotki, postanawia zwierzyć się Manowi. Robi przy tym nie­winną, acz niezbyt speszoną minę.