//////

Miesięczne archiwum: Grudzień 2014

Kiki uśmiecha się do niego. Zadaje mu jakieś pytanie, którego on nawet nie słyszy. Kiki przestaje się uśmiechać: Czy ty słuchasz, co do ciebie mówię? – pyta trochę poirytowana. – Obudź się i chodź tańczyć!Yes – odpowiada i idzie za nią na parkiet.Tańczący są tak stłoczeni, że nawet gdyby w tej ciżbie pląsała naga dziew­czyna, to pewnie nikt by się nie zorientował. W potwornym ścisku wszyscy za­haczają się wzajemnie nogami. Nikt się jeszcze nie przewrócił, ale tylko dlate­go, że nie ma tu po prostu miejsca, żeby upaść. Kiki tuli się do Mana. Jest radosna.

Ubrana w białą sukienkę ozdobioną czarnymi półksiężycami. Właśnie ją miała na sobie w filmie La Galerie des Monstres, zrealizowanym przez Jacque-Catelaina. Wystąpiła w niewielkiej ro­li, którą stworzono specjalnie dla niej. Ucieleśniała w niej siebie samą.W cyrku Buffalo zapowiadają występ Kiki. Pojawia się na arenie jako hin­duska tancerka. Jej biodra i mały, krągły brzuch zaczynają się nagle kołysać. Nieśmiała i zmysłowa zarazem, wykonuje taniec, trzymając w ręce jaskrawy kwiat. …Zbliżcie się panie, panowie! Zbliżcie się!”.  Widowisko rozkręca się i wiru­je, co rozgrzewa publiczność. Po chwili profil Kiki rysuje się na żywym tle klow­nów i żonglerów. Jej występ dobiega końca.

Na arenie pojawiają się tygrysy, małpy i różne monstra. Podekscytowani widzowie tłoczą się przed kasą Madame Violette.Zdjęcia do tego filmu robiono w Epmay. Kila trafiła tam z listem polecają­cym i została zaangażowana. Jean Mitry, asystent Marcela EErbiera i Jacue- -Catelaina, postanowił stworzyć dla mej jakąś rólkę. Przez dziesięć dni mogła pracować z ludźmi filmu. Od razu polubili tę milą i nieokrzesaną dziewczynę.Była wiosna 1934 roku. Dachy Paryża lśniły w majowym słońcu.  Wykorzy­stując przerwy w zdjęciach, Kiki kładła się na trawniku w pobliżu studia. Któ­regoś razu, kiedy leżała sobie wygodnie z podciągniętą spódnica i rozłozonymi nogami, dostrzegł ją Jean Mitry, który wyszedł akurat na dwór zaczerpnąc powietrzą.

  • A co ty tu robisz? – zapytał zdziwiony. Wygrzewam moją kotkę – odparła obojętnym tonem.Akcja filmu rozgrywa się wprawdzie z dala od paryskiego zgiełku, ale cyrk Buffalo jest w pewnym sensie parodią Jockeya. Wydawać by się mogło, ze w Studio Eclair zjawiła się cala cyganeria z rozdroża Vavin: Tylia, Bronia, Le Tarare, Uli Samuel, Jean Murat… Nawet ten „zbyt czuły” niedźwiedź, który próbował się mocować z Kild, przypomina niektórych gruboskórnych facetów z kabaretu, rzucających się na kobiety Kiki woli jednak półmrok Jockeya od oślepiających reflektorów planu filmowym. W mroku kabaretowego wnętrza przykłada malowane usta do ucha Mana, szepcze:A może wrócimy już do domu ?