//////

Miesięczne archiwum: Listopad 2014

  • A co ty tu robisz? – zapytał zdziwiony. Wygrzewam moją kotkę – odparła obojętnym tonem.Akcja filmu rozgrywa się wprawdzie z dala od paryskiego zgiełku, ale cyrk Buffalo jest w pewnym sensie parodią Jockeya. Wydawać by się mogło, ze w Studio Eclair zjawiła się cala cyganeria z rozdroża Vavin: Tylia, Bronia, Le Tarare, Uli Samuel, Jean Murat… Nawet ten „zbyt czuły” niedźwiedź, który próbował się mocować z Kild, przypomina niektórych gruboskórnych facetów z kabaretu, rzucających się na kobiety Kiki woli jednak półmrok Jockeya od oślepiających reflektorów planu filmowym. W mroku kabaretowego wnętrza przykłada malowane usta do ucha Mana, szepcze:A może wrócimy już do domu ?

Ulica jest długa i wąska. To jedna z tych, gdzie ściany budynków są pokry­te sinofioletowymi i niebieskimi plamami, a w powietrzu unosi się zapach stę- chlizny. Bez przerwy słychać tu tę samą melodię puszczaną z gramofonu: „Oh yes, we have no bananas”. W dole ulicy jest brama prowadząca do karmazyno­wego wejścia Jockeya. Tuż obok znajduje się ponury sklep ze starzyzną. Nie­opodal wybite w murze wejście prowadzi do małego warsztatu szewskiego. Da­lej ciągną się fasady mieszczańskich kamienic, które niczym kulisy sceny za­słaniają starannie labirynt różnych z. kamarków, podwórzy i zakładów rze­mieślniczych.

Archiwa