//////

Miesięczne archiwum: Październik 2014

W grudniu 1923 roku Man i Kiki przeprowadzają się do hotelu Istria, znaj­dującego się nieopodal Piekielnego Przejścia i w pobliżu żółto-brunatnego bu­dynku, w którym mieści się pracownia Mana. Hotel jest nieduży, ale za to dobrze ogrzewany, a co najważniejsze – niezbyt drogi. Na jego pięciu piętrach jest w sumie trzydzieści pokoi. Zamieszkali w jednym z nich, dość dużym jak na ich potrzeby. Z tyłu hotelu znajduje się małe, wilgotne podwórko zalatujące zapachem kotów.Mimo że kabaret znajduje się zaledwie 270 metrów od jej obecnego miesz­kania, Kiki rzadko zapuszcza się na tę słabo oświetloną ulicę. Tym bardziej, że po przeciwnej stronie, niedaleko hotelu, wznosi się ciemny mur cmentarza Montparnasse.

Kiedyś napisała o sobie: Jestem nieznana, obca Poza prawem, odrzucona przez reguły życia Wierna jedynemu prawu, osobistej logice Która nie miesza się do niczego i nie daje się podporządkować Powszechnym normom.Tzara pada niemal na kolana przed tą znaną uwodzicielką. Ceni ją za eks- centryczność i ze stoickim spokojem znosi – być może interesownie – jej dość katastrofalne poczynania literackie. Całe szczęście, że Nancy przejawia więcej zdolności w spontanicznej poezji życia niż w zakresie prozodii i zasad wierszo­wania.  Pewnego razu na otwarciu balu u hrabiego Beaumonta pojawiła się w srebrnym komplecie złożonym ze spodni i marynarki, w cylindrze i w ozdo­bionej cekinami masce balowej. Zdziwieni goście długo się zastanawiali, czy to strój baśniowej, romantycznej postaci, czy też dżentelmena-włamywacza z re­wii muzycznej.

Innym razem przyszła do Jockeya w towarzystwie Peggy Guggenheim. „Kto to?” – zapytała Kiki, na co Youki odpowiedziała jej – „To kość z kością”. Nancy jest bowiem potwornie chuda. Podkreślają to jeszcze liczne afrykańskie bran­solety z kości słoniowej, które nosi na przedramionach aż po same łokcie. Kiki odwróciła się wówczas za tą tajemniczą istotą o płaskich kształtach, owiniętą jak jakaś relikwia w długie, czarne futro. Czoło miała przyozdobione kolorowy­mi opaskami, spod których wystawało nieznacznie kilka kosmyków krótko ścię­tych włosów. Jej twarz pokryta pudrem w kolorze ochry, co było ostatnim krzy­kiem mody, przyciągała uwagę bladoniebieskimi oczami.