//////

Miesięczne archiwum: Wrzesień 2014

Były podkreślone me- taliczno-niebieskimi cieniami i zdawały się nic nie wyrażać. Przypominały zim­ny blask dwóch szafirów inkrustujących aksamitną maskę syjamskiego kota. Jej niepokojąca sylwetka poruszała się lekkimi, tanecznymi krokami, jakby płynę­ła. W regularnych odstępach czasu owo zjawisko podnosiło do czerwonych i wąskich jak zabliźniająca się rana ust cygarniczkę, mającą jakieś trzydzieści centymetrów długości, a może więcej, i o wiele bardziej ekstrawagancką od tej, której używa Kiki.Niektórzy są zdania, że Nancy jest kobietą brzydką, a nawet niebezpieczną i odpychającą. Inni z kolei zakochują się w tym kapryśnym sfinksie o nagich plecach, uważając jego urodę za niszczycielską. 

  1. Zresztą popularne powieści z kluczem, napisane przez jej byłych kochanków, Michaela Arlena czy też Al- dousa Huxleya, ukazują, niby krzywe zwierciadła, obraz fatalnej, niezaspokojo­nej kobiety, wyrafinowanej i niewiernej, która jak wampir wysysa krew z męż­czyzny, po czym porzuca go, zaspokoiwszy żądzę. W gruncie rzeczy zachowa­nie Nancy wobec mężczyzn „z jej kolekcji” jest takie samo, jak zachowanie większości mężczyzn wobec kobiet – niestałe, swobodne, egoistyczne i grubiańskie. Nancy, daleka od tego, by cierpieć z powodu złej opinii o sobie, agresywnie ją podtrzymuje, atakując wszelkie tabu. Delikatna i wrażliwa jak Kiki, wypowia­da się publicznie w sposób emfatyczny, gwałtowny i nonkonformistyczny. 

Właśnie tam, na Wyspie Św. Ludwika, za­mieszkała po latach wędrownego życia między Londynem a kontynentem. Tamtego wieczoru Man musiał zabrać dla towarzystwa swoją asystentkę, Berenice Abott, gdyż Kiki odmówiła pójścia na tę zbyt światową imprezę, po­dobną do tych, jakie odbywają się u hrabiostwa de Noailles i innych „utytuło­wanych osobistości”. Zawsze, kiedy Man wychodzi, ona zaczyna się nudzić. Biegnie więc do Therese Treize, u której wtedy nocuje albo sprząta razem z nią pracownię do drugiej bądź trzeciej nad ranem. Czasami, zostając zupełnie sama w hotelu Istna, słucha ulubionej płyty z piosenką Dinah, którą podarował jej Man. Leży wtedy w łóżku i popłakuje przy rozbrzmiewającej melodii. Gdy chandra mija, Kiki ponownie nastawia czarny krążek płyty i słucha jej nawet po dwadzieścia razy na swym gramofonie His Master’s Voice.

W pokoju hotelu Istria rozlega się wzburzony głos Kiki: Czyja w ogóle coś dla ciebie znaczę?! Chyba nie więcej niż jakieś domo­we zwierzątko, które się chwali i głaszcze od czasu do czasu, kiedy się nie ma nic lepszego do roboty. Czym ja jestem dla ciebie? Chyba tym, czym skrzypce dla Ingres’a!Usiadła nagle na kanapie z niebieskiej satyny, odwracając się do Mana ple­cami. Siedziała tak, unikając jego wzroku i wpatrując się uporczywie w kwieci­stą tapetę.Skrzypce Ingresa! Dlaczego wcześniej o tym nie pomyślał?! Man pogrążo­ny w zadumie, spogląda na jej odbijającą się w lustrze sylwetkę. Siedząc tak bez ruchu, w turbanie na głowie, zrobionym z szala, który jej podarował, przypomi­na amforę. To jest właśnie to!