//////

Miesięczne archiwum: Lipiec 2014

  • Widzisz, to ty mój kochany stradivariusie! – mówi do Kiki, pokazując jej ukończone Skrzypce Ingres’a. Dzieło to jest jakby porozumiewawczym mru­gnięciem w stronę Giocondy Marcela Duchampa, który twierdził, iż ulepszył obraz Leonarda da Vinci, dodając Monie Lizie bródkę i wąsiki oraz umieszcza­jąc pod portretem podpis: L.H.O.O.Q. Podczas gdy Duchamp prowokuje, znie­kształcając twarz muzealnego bóstwa, Man Ray przetwarza i odnawia dzieło hi­storii sztuki. W miejsce Kapiącej się, będącej niemal świętością, uwiecznia jej skandalizującego sobowtóra – Kiki. Po zreprodukowaniu i wyretuszowaniu ob­raz Ingres’a, dzięki dwóm otworom rezonansowym, grze słów i metaforze, sta­je się arcydziełem sztuki dadaistycznej. Man odkrywa nagle, że fotografowanie może być nie tylko sposobem zarabiania na życie, ale dostrzega w nim niespo­dziewane wartości, wynoszące tę dziedzinę do rangi sztuki pięknej.

Skrzypce Ingres’a mają być zamieszczone w trzynastym numerze „Littśra- ture”, który ukaże się czerwcu. Kiki jest bardzo dumna i cieszy się jak dziecko. Takie samo uczucie towarzyszyło jej już wówczas, gdy Man malował po raz pierwszy jej portret. Tamtego dnia, wzorem hrabiny de Ganay i innych świato­wych kobiet pozujących van Dongenowi i Foujicie, Kiki włożyła wieczorową suknię z owalnym dekoltem i zgodnie z rytuałem pozowania stanęła w bezru­chu. Man zaczął wówczas mieszać delikatne, pastelowe kolory, czernie, brązy i kolor szaroniebieski, a na malowanie jej ciała przeznaczył biel kości słoniowej.Ulubione przez nią kolory stonował tak, by upodobniły się do występujące­go na fotografii światłocienia. 

Archiwa