//////

Miesięczne archiwum: Lipiec 2012

Deklaracje pracowników o niechętnym stosunku do pewnych spraw wcale nie oz­naczają, że pracownicy ci nie zamierzają podejmować konstruktywnych działań w danym zakresie. Uzasadniona wydaje się więc dyrektywa, by w diagnozie postaw w zakładzie pracy zmierzać do w miarę wszechstron­nego i wyczerpującego opisu postaw. Wnioski doyczące postaw pracowników można wyprowadzać nie tyl­ko na podstawie ich deklaracji, ale też obserwacji ich zewnętrznego zachowania. Zakłada się przecież, że postawy wyznaczają zachowanie ludzi. Znając to zachowanie, można przypuszczać, jakie postawy je wy­znaczyły. Ten sposób wnioskowania o postawach jest często stosowany w potocznej diagnozie postaw: na podstawie tego, co ludzie robią, jak się zachowują, określa się ich postawy wobec pewnych obiektów.

W bada­niach naukowych odwołania do konkretnego zachowania ludzi rzadziej stanowią wskaźniki ich postaw, głównie ze względu na trudności tech­niczne z przeprowadzeniem tego rodzaju badań. Badania ankietowe po­staw umożliwiają dotarcie do wielu osób w stosunkowo krótkim czasie i z pomocą niewielu badaczy, natomiast obserwacja realnego zachowania jest bardzo czasochłonna i wymaga zaangażowania wielu obserwatorów. Wprowadzenie obcej osoby (badacza) do zakładu pracy może ponadto spowodować, że pracownicy będą się zachowywali w sposób sztuczny, inny niż wówdfas, gdy nie mają świadomości tego, że są obserwowani.

Toteż w badaniach, w których zamierza się spożytkować informacje o  zachowaniu pracowników, by określić ich postawy, często sięga się do opinii i spostrzeżeń innych ludzi (np. współpracowników, przełożonych, podwładnych) na temat tego zachowania. Taki sposób zbierania informa­cji o zachowaniu pracowników w celu wnioskowania o ich postawach przyjęto np. w badaniach nad postawami młodych robotników metalow­ców (J. Tulski, 1969). Kierownicy i mistrzowie wypowiadali w nich swoje opinie na temat dbałości robotników o sprzęt i narzędzia pracy, )racy, wydajność itp.

Wyjaśniając przyczyny czyjegoś postępowania, często stwierdzamy: . Zrobił tak, ponieważ bał się szefa”; „Postąpił zgodnie ze swoimi prze­konaniami”; „Zrobił to, co od pewnego czasu planował” itp. W okreś­leniach tego rodzaju powołujemy się więc na ludzkie postawy. Pojęcie postawy w zasadzie zostało stworzone po to, by wyjaśnić społeczne zachowanie się ludzi. Wiązanie postaw z zachowaniem uwi­dacznia się już w pierwszych definicjach tego pojęcia. Na przykład W. J. Thomas i F. Znaniecki, określając czym jest postawa, stwierdzają: „Przez postawę rozumiemy proces indywidualnej świado­mości, określający rzeczywistą lub możliwą działalność [podkr. W. W., M. S.-P.], jednostki wobec społecznego świata” (S. Nowak, 1973). Obec­nie ujmowanie regulacyjnej względem zachowania funkcji postaw znaj­duje odzwierciedlenie w stosowaniu na ich określenie takich terminów, jak np.: „prekursory zachowania”, „determinanty zachowania”, „dyspo­zycje do zachowania”, „wyznaczniki zachowania”, „czynniki motywujące zachowanie”.

Przekonanie o ścisłym związku między postawą a zacho­waniem wyraża się w definicjach wielu autorów, na podstawie których G. W. Allport (por. T. Mądrzycki, 1978) stworzył własne okre­ślenie postawy, ujmujące ją jako funkcjonalny stan gotowości do reago­wania. W badaniach empirycznych określanie postaw jest oparte na słow­nych deklaracjach osób badanych; uzyskuje się więc obraz ustosunko- wań deklarowanych. Związek postaw z zachowaniem przybiera w związ­ki z tym formę relacji między słowami a czynami. Wysoki stopień zgodności między słowami a czynami ma dużą „społeczną przydatność” (por. J. Doi lar d, w: A. W. Wicker, 1969).

Przekonanie, że inni zrobią, co obiecali zrobić, daje człowiekowi podstawy do partycypacji z ufnością w zorganizowanym społecznym życiu. Gdybyśmy nie zakła­dali, że to, co ludzie mówią, nie ma żadnego związku z tym, jak się faktycznie zachowują, to życie społeczne byłoby nieznośne i uległoby dezorganizacji. Oczekiwanie zatem zgodności między czynami a słowami, przewidywanie zachowania innych na podstawie deklaracji ich postaw nie jest zdaniem J. Do llarda — „luksusem moralnym”, ale ży­ciową, społeczną koniecznością. Oczekiwanie owej zgodności jest szcze­gólnie wyraźne w odniesieniu do osób „publicznych”, tj. wysokich urzęd­ników państwowych. Prawdopodobnie jego natężenie będzie silne również w odniesieniu do wszelkich osób piastujących jakąś ważną funkcję czy zajmujących kierownicze stanowiska.