Kilka dni wcześniej Man podarował jej dwie bardzo drogie suknie od Ma­dame Lamin. Każda inna kobieta potraktowałaby takie prezenty jak relikwie elegancji. Ona jednak spojrzała na te przykłady doskonałego szyku tak, jakby miała nożyce w oczach. Kiedy tylko Man wyszedł, rozłożyła owe arcydzieła sztuki krawieckiej na łóżku i… rozcięła każdą suknię na pół. Zadowolona z sie­bie, zaczęła komponować wedle własnego gustu nowy strój, wykorzystując to, co pozostało z niedawnych kreacji. I tak górna część jednej sukni z fioletową kokardą, stała się dodatkiem do lekko bufiastej spódnicy. Połączyła ją z ozdo­bioną falbanami górą drugiej kreacji z białej organdyny. To był prawdziwy triumf fantazji przy wykorzystaniu istniejących form. Następnego ranka Man odkrył jej sabotaż.

  • Jestem już nieżywa ze strachu! – oznajmia Kiki, bielsza od ryżowego pu­dru, którym zwykle pokrywa twarz. – Teraz będziesz musiał mnie wskrzesić…dodaje, poprawiając rozwichrzone włosy.W garsonierze Iwana kochankowie zamykają się w sypialni, podczas gdy Therese przegląda czasopisma, głucha na wszystko i czujna jak prawdziwa „burdelmama”. Później zażywa kąpieli, w ten sposób rekompensując sobie nie­obecność Kiki i jej kochanka. Po jakimś czasie robi sobie kolejną kąpiel… W końcu rozlega się pukanie do drzwi łazienki, które Treize zamknęła na klucz. To Mozżuchin, który woła recytatywnym tonem, wskazującym na znie­cierpliwienie:Proszę otworzyć, panienko! Bardzo proszę otworzyć! Teraz my chcieliby­śmy się umyć, panienko Treize!

Były podkreślone me- taliczno-niebieskimi cieniami i zdawały się nic nie wyrażać. Przypominały zim­ny blask dwóch szafirów inkrustujących aksamitną maskę syjamskiego kota. Jej niepokojąca sylwetka poruszała się lekkimi, tanecznymi krokami, jakby płynę­ła. W regularnych odstępach czasu owo zjawisko podnosiło do czerwonych i wąskich jak zabliźniająca się rana ust cygarniczkę, mającą jakieś trzydzieści centymetrów długości, a może więcej, i o wiele bardziej ekstrawagancką od tej, której używa Kiki.Niektórzy są zdania, że Nancy jest kobietą brzydką, a nawet niebezpieczną i odpychającą. Inni z kolei zakochują się w tym kapryśnym sfinksie o nagich plecach, uważając jego urodę za niszczycielską. 

Innym razem przyszła do Jockeya w towarzystwie Peggy Guggenheim. „Kto to?” – zapytała Kiki, na co Youki odpowiedziała jej – „To kość z kością”. Nancy jest bowiem potwornie chuda. Podkreślają to jeszcze liczne afrykańskie bran­solety z kości słoniowej, które nosi na przedramionach aż po same łokcie. Kiki odwróciła się wówczas za tą tajemniczą istotą o płaskich kształtach, owiniętą jak jakaś relikwia w długie, czarne futro. Czoło miała przyozdobione kolorowy­mi opaskami, spod których wystawało nieznacznie kilka kosmyków krótko ścię­tych włosów. Jej twarz pokryta pudrem w kolorze ochry, co było ostatnim krzy­kiem mody, przyciągała uwagę bladoniebieskimi oczami.

Kiedyś napisała o sobie: Jestem nieznana, obca Poza prawem, odrzucona przez reguły życia Wierna jedynemu prawu, osobistej logice Która nie miesza się do niczego i nie daje się podporządkować Powszechnym normom.Tzara pada niemal na kolana przed tą znaną uwodzicielką. Ceni ją za eks- centryczność i ze stoickim spokojem znosi – być może interesownie – jej dość katastrofalne poczynania literackie. Całe szczęście, że Nancy przejawia więcej zdolności w spontanicznej poezji życia niż w zakresie prozodii i zasad wierszo­wania.  Pewnego razu na otwarciu balu u hrabiego Beaumonta pojawiła się w srebrnym komplecie złożonym ze spodni i marynarki, w cylindrze i w ozdo­bionej cekinami masce balowej. Zdziwieni goście długo się zastanawiali, czy to strój baśniowej, romantycznej postaci, czy też dżentelmena-włamywacza z re­wii muzycznej.

Ubrana w białą sukienkę ozdobioną czarnymi półksiężycami. Właśnie ją miała na sobie w filmie La Galerie des Monstres, zrealizowanym przez Jacque-Catelaina. Wystąpiła w niewielkiej ro­li, którą stworzono specjalnie dla niej. Ucieleśniała w niej siebie samą.W cyrku Buffalo zapowiadają występ Kiki. Pojawia się na arenie jako hin­duska tancerka. Jej biodra i mały, krągły brzuch zaczynają się nagle kołysać. Nieśmiała i zmysłowa zarazem, wykonuje taniec, trzymając w ręce jaskrawy kwiat. …Zbliżcie się panie, panowie! Zbliżcie się!”.  Widowisko rozkręca się i wiru­je, co rozgrzewa publiczność. Po chwili profil Kiki rysuje się na żywym tle klow­nów i żonglerów. Jej występ dobiega końca.

Nawet dzie­ci bankiera Morgana, słynnego nowojorskiego finansisty, które chodzą do szko­ły Heberta na lekcje gimnastyki, pozdrawiają ją najczęściej w sposób aż nadto bezpośredni, mówiąc – „Dzień dobry, panienko Football!”. Ale to jeszcze nic. Uliczne przekupki, które widzą, jak idzie w butach na płaskich obcasach i w spodniach, rzucają w jej stronę złośliwe uwagi, cedząc przez zęby cukier­kowym tonem – „Jak się masz, chłoptasiu?”. Ja też nie cierpię tych twoich cholernych trepów – mówi Kiki, wskazując na jej buty.Wiesz przecież, że nie umiem chodzić na wysokich obcasach – odpowia­da nadąsana przyjaciółka. – Ilekroć je założę, muszę od razu brać taksówkę tyl­ko po to, by dojechać z Campagne-Premiere do Le Dóme!

Lekarze oraz dietetycy coraz częściej zwracają uwagę na konieczność wypijania większej ilości płynów. Dzienne zapotrzebowanie wynosi dwa litry, nie jest to tylko woda, ale wszystkie płyny, które są wypijane w różnej postaci, jest nim również zupa czy owoce i warzywa. Niektóre owoce takie jak arbuz czy pomarańcze maja bardzo dużo wody. Napojami, które powinny uzupełniać wodę spożywaną z pożywieniem, powinna być woda lub herbata i niedosładzane soki. Ilość napojów wypijanych nie jest jednakowa dla wszystkich, wiadomo bowiem, że mężczyźni więcej się pocą, tak wiec i zapotrzebowanie na wodę jest u nich większe. Również pora roku ma istotne znaczenie, bo jak wszyscy wiemy latem, a zwłaszcza w upały zapotrzebowanie na wodę jest dużo większe i jeżeli nie dostarczymy jej w odpowiedniej ilości może dojść do odwodnienia. Woda mineralna pita na co dzień przyspiesza metabolizm a jest to pierwszorzędna spraw albowiem większość ludzi stara się utrzymać wagę lub też schudnąć. Jeżeli mówimy o odchudzaniu to poranna szklanka wody z sokiem z cytryny przyspiesza trawienie. Woda nawilża organizm również od środka i wpływa to na skórę oraz włosy.

Pomoc przy zakupach przydaje się przede wszystkim ludziom, którzy nie bardzo potrafią znaleźć pomysł na siebie i borykają się z czysto praktycznymi problemami. Tak się składa, że wynajęcie stylisty może być idealnym składnikiem sukcesu jeżeli dbasz profesjonalnie o swój wizerunek. Chodzi o to, abyś nie blokował pewnych rozwiązań i dążył przede wszystkim do celu jakim jest świetny ubiór oraz wizerunek. Najczęściej ten problem dotyka mężczyzn, którzy nie bardzo rozumieją nawet świat mody i kiedy chcą się ubrać muszą poświęcić temu zadaniu naprawdę wiele czasu. Stylistę można wynająć wchodząc na jego stronę internetową lub nawet konsultując się ze sprzedawcą w sklepie odzieżowym. Nie każdy człowiek przecież musi znać się na najnowszej modzie. Każdemu przyda się pomoc. Zamówienie tego typu usługi może być stosunkowo drogie więc przygotuj się na ten wydatek i dodatkowo weź ze sobą oszczędności, abyś mógł dokonać zakupów na spory czasu. Trzeba wykorzystać obecność fachowca jak najlepiej. Podsumowując zakupy ze stylistą nie są w żadnym stopniu przejawem snobizmu. Jeżeli nie znasz się na modzie powinieneś koniecznie poprosić go o pomoc. Zobaczysz, że to naprawdę świetna zabawa.

Pewnie wiele pań twierdzi, że najlepszym pomysłem na dokończenie dzieła w kwestii stylizacji jest uwieńczenie jej odpowiednią biżuterią. Dobór odpowiedniego ubrana w kwestii tuniki i legginsów, oraz szpilek, mocnego makijażu i fryzury idealnie ułożonej to propozycja wręcz dopraszająca się o srebrne bransoletki, naszyjnik, czy efektowną kolię. Na pewno niekiedy zdecydowanie lepiej pasują propozycje biżuterii własnoręcznie robionej, która może być idealna pod wieloma względami. Taka robiona biżuteria to splot wielu ciekawych elementów, kolorowych koralików, cyrkonii i innych elementów, które efektownie mogą komponować się w całości. Czasami dobrze jest pokazać się z nieco bardziej oryginalnej strony. Na pewno moda ma wiele do biżuterii, ponieważ opiera się na niej. Nawet niewielki wisiorek na szyi może być kluczowym elementem stylizacji w kwestii mody. Na pewno bransolety, które często przesadnie zestawiamy są charakterystycznym powiązaniem, które może być bardzo przemyślanie zastosowane. Moda to kwestia zabawy.

O świcie Kiki i Therese wracają piechotą. Mają wyraźnie skwaszone miny i wyglądają jak dwa kopciuszki, ubrane w zbyt jaskrawe jak na tę porę suknie, kupione na pchlim targu i ozdobione zabawnymi, orientalnymi dodatkami. Sprawiają wrażenie, jakby ich karoca zamieniła się nagle w wóz do wywozu śmieci, bugatti w’ starą szkapę, a woźnica w śmieciarza. Tymczasem w Istrii na Kiki czeka Man… Każmy się odwieźć do Jockeya! – mówi Kiki, omijając wielką, roztapiają­cą się bryłę lodu, którą dostawca rzucił do rynsztoka przed oświetlonym o tej porze bistrem. – Będziemy mogły potem powiedzieć Manowi, że wracamy w tych strojach z kabaretu. On i tak zaczyna już wychodzić z siebie po moim ostatnim numerze.

Desnos, który jej towarzyszy, robi skwaszoną minę. Wykrzywiając usta jak dziecko mające się zaraz rozpłakać, okiem zazdrosnego kochanka spogląda z ukosa na Iwana, tego rosyjskiego Don Juana podrywającego kobiety na ulicy. Tymczasem Treize z radością przyjmuje propozycję Kiki. Czy ty sobie kpisz ze mnie! – protestuje załamany Desnos. – Zostawiasz mnie na ulicy jak psa…Ona jest już jednak razem z Kiki na tylnym siedzeniu bugattiego. Mozżu- chin poprawia skórzaną opaskę na głowie, zapala silnik i gwałtownie rusza. Stojący obok policjanci robią miny wskazujące na ich bezsilność wobec tego naruszenia przepisów drogowych i spoglądają za znikającym samochodem, który wygląda jak półżywe monstrum o trzech głowach. Tymczasem bugatti Iwana mknie z warkotem przez most w kierunku Passy.

Właśnie w tym czasie jeszcze większą sławę zyskuje Fano Masson, rzeźbiarka przebierająca się za mężczyznę. Z kolei Kisling pojawia się na balu ma­skowym w Maison Watteau jako marsylska ladacznica z czerwonymi włosami. Kiki zaś krąży nocami umalowana i ubrana w sposób, który czyni z niej żywy plakat zuchwalstwa i niezwykłości. Wymyka się często niepostrzeżenie ze swym amantem „numer dwa”, Iwa­nem Mozżuchinem, przystojnym rosyjskim aktorem. Nazywają go Kean na pa­miątkę wyświetlanego w tym czasie filmu. Przyjeżdża po nią do Jockeya swoim małym, szybkim autem. Chodź z nami, jeśli masz ochotę! – woła Kiki do Treize, wysiadającej aku­rat z nocnej taksówki.

Nagle kochanki zni­kają, niczym chusteczki w kapeluszu magika, wsiadając do taksówki, która od­jeżdża w ślad za kołyszącym się tramwajem w stronę ulicy des Pyramides. Nocą wzdłuż alei przy Lasku Bulońskim stoją rzędy zaparkowanych aut. Nadzwyczaj obojętni szoferzy rzucają ukradkowe spojrzenia na wtulone w tyl­ne siedzenia, ekscentryczne pary zakochanych wyprawiające różne szaleń­stwa. Dyskrecja jest jednak zapewniona. W całym Paryżu ludzie telefonują do siebie i zapraszają się na towarzyskie spotkania lub odwołują wizyty. Nigdy do­tąd taki tłum nocnych Marków nie oddawał się z tak ogromnym zapałem słod­kiemu nieróbstwu. Spędzanie wolnego czasu staje się rodzajem giełdowej spe­kulacji, wszystko jest dozwolone: gry hazardowe, poker, wszelkie hece.